Należę do osób, które od początku widziały i wciąż widzą jak ważna jest rola naszych sąsiadów w ochronie naszego terytorium. Wytrwała obrona Ukrainy przez jej obywateli, za którą ponoszą najwyższą cenę, pozwala na trzymanie Rosji z daleka od naszych ziem. Dodatkowo migracyjna i uchodźcza fala, ta legalna i zdrowa, która przypłynęła do Polski, okazała się, jeśli spojrzeć na wskaźniki gospodarcze, ratunkiem. Tak, wiem, że takie słowa niektórych mogą szokować, ale dane są nieubłagane. W Polsce pracuje dziś około 0,9–1,2 mln obywateli Ukrainy (dane ZUS i GUS), którzy odpowiadają szacunkowo za ok. 0,7–2% PKB Polski, wypełniając braki kadrowe w kluczowych branżach, takich jak budownictwo, logistyka, przemysł i usługi. Faktem jest również to, że płacą więcej podatków i składek niż pobierają świadczeń. Według danych Banku Światowego, napływ uchodźców po 2022 r. mógł podnieść wzrost PKB Polski o ok. 0,5–1 pkt proc. rocznie. To są dane i liczby, jednak nie mniej istotna jest warstwa społeczna, a konkretnie relacje między naszymi narodami.
Tym bardziej niepokojące jest każde działanie, które prowadzi do polaryzacji, a do takich z pewnością należy ostatnia decyzja prezydenta Zełenskego. Nie piszę tego, by wypominać, czy wchodzić w dyskusję na temat przyczyn, ale ukraiński przywódca ma od 2 lat nieodnowiony mandat, a więc nawet pod tym kątem ciężko powiedzieć, że reprezentuje wolę swojego narodu. Jestem przekonany, że gdyby spytać tych, którzy mieszkają i pracują w Polsce, to większość z nich nie byłaby zachwycona.
A czy patrząc czysto merkantylnie, coś na tym Wołodymyr Zełensky zyskuje? Nie sądzę. Chyba, że kieruje się strachem przed zbyt niską mobilizacją, gdy w końcu Ukraińcy w wyborach prezydenckich wezmą udział. Z tej perspektywy potrzebuje on poparcia skrajnych wyborców, a ukraińską diasporą się zbytnio nie przejmuje. Dodatkowo teraz przed Zełenskym stoi wielkie wyzwanie - deal związany z pożyczką SAFE, którego szczegóły poznać mamy już pod koniec czerwca, a, które mogą być dużo ciekawsze niż nam się wydaje. Problem w tym, że w tych cynicznych kalkulacjach zapomina się o rzeczy dużo istotniejszej, tj. o przyszłości, o formie współpracy między narodem polskim i ukraińskim, a przynajmniej na ten moment – jesteśmy na to skazani.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
