Reklama

Wiara

Drogi do świętości

Święta przestrzeń

Być może niektórym z was święci kojarzą się z męczennikami, wizjonerami i mistykami, założycielami zakonów, wielkimi reformatami i doktorami Kościoła. A i owszem, zasilają oni szeregi świętych i z pewnością orędują za nami. Myślę jednak, że dla wielu współczesnych, młodych, zabieganych, próbujących pogodzić pracę zawodową (realizować się w niej) z obowiązkami domowymi żony/męża, matki/ojca, a do tego chcących nie świecić pustką duchową bardziej przemówi ktoś inny

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ikona symbolizuje jedność małżeńską Zelii i Ludwika w Duchu Świętym – stąd różowy kolor nimbów (kolor radości w Duchu Świętym). Ten, który łączy świętych małżonków, to właśnie ów Duch, który „spływa” wraz ze swoimi darami i dopełnia tę miłość.

Znaczące są gesty rąk. Ludwik „otula” swymi dłońmi dłoń Zelii, dając jej w ten sposób poczucie bezpieczeństwa i czułej opieki. Zelia zaś trzyma w swej dłoni krzyż, który mocno był wpisany w życie jej i jej męża. Przed małżonkami umieściłam ołtarz, który jest napisany w sposób odwróconej perspektywy wg tradycji ikony (popatrzcie np. na ikonę Trójcy Rublowa, gdzie stół jest napisany właśnie w taki sposób). Punkt zbiegu znajduje się po stronie widza, a więc ten, kto spogląda na ikonę, jest też zaproszony do wspólnego stołu, który jest zarazem stołem codziennych posiłków, jak i codziennych ofiar składanych Najwyższemu, szczególnie tej największej ofiary – Eucharystii, w której święci małżonkowie uczestniczyli każdego dnia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szarość tła symbolizuje dyskrecję, intymność, która przecież tak ważna jest w małżeństwie.

Monika Sawionek – autorka ikony

* * *

Reklama

Chcę przekonać, że życie duchowe i bliskość z Bogiem nie musi się kończyć z rodzeniem dzieci, robieniem kariery i zajmowaniem się tysiącem różnych zadań tu, na ziemi, wszak one też pochodzą od Najwyższego, że wolę Bożą można realizować na wiele różnych sposobów i pragnąć świętości.

Pokazują nam to święci małżonkowie Zelia i Ludwik Martin. Choć żyli w XIX wieku, ich życie niewiele różniło się od naszego. Wprawdzie są rodzicami św. Teresy od Dzieciątka Jezus, ale nie to uczyniło ich świętymi. No więc, co? Właśnie to, że potrafili słuchać głosu Boga, stawiać Go na pierwszym miejscu i jednocześnie budować niesamowitą jedność małżeńską. Potrafili cieszyć się każdym nowym życiem, w pracy byli sumienni, poświęcali jej dużo miejsca, a jednocześnie nie zaniedbywali dzieci, dbając o ich wykształcenie, wychowanie. Ich życie pozornie zwykłe, było przeniknięte jednością z Bogiem. To rodzina była ich świętą przestrzenią. I to pewnie jest klucz do szczęścia i świętości, bo byli ludźmi szczęśliwymi, co nie znaczy pozbawionymi cierpienia. Można by rzec, że nawet tego cierpienia było za dużo...

Doświadczeni cierpieniem

Zelia urodziła dziewięcioro dzieci, czworo umarło we wczesnym dzieciństwie. Już to mogłoby doprowadzić do rozpaczy i obrażenia się na cały świat. Ale to nie w stylu Zelii i Ludwika. Otwarci na życie, pragnęli ofiarować swoje dzieci Bogu i pokornie godzili się z tym, co ich spotykało. Zelia musiała się zmierzyć ze śmiertelną chorobą, nowotworem piersi. Miała świadomość, że osieroci pięć córek (najmłodsza Terenia miała 4 i pół roku). Umierała w okropnym bólu – były to czasy przed morfiną i innymi lekami uśmierzającymi choć na chwilę ból.

Reklama

Zanim Zelię choroba przykuła do łóżka, prowadziła aktywne życie. To dziewiętnastowieczna bizneswomen. Wyrabiała koronki znane na całym świecie i zatrudniała w tym celu kilkadziesiąt chałupniczek. Dbała o każdą z nich, wspierała. Była wrażliwa na biedaków i sąsiadów, pomagała finansowo, dbała o morale innych, a przy tym była dyskretna i delikatna. Zachowały się jej listy do brata Izydora, w których upominała i przypominała, czym powinien się kierować w życiu. Nie myślała: to jego sprawa i sumienie, jak żyje; a kiedy już się ożenił, utrzymywała bardzo dobre relacje z nim i bratową. Jednym słowem, dbała o relacje rodzinne.

Zakochani w sobie

Ludwik, mimo gromadki dzieci, był dla niej najważniejszy. Tworzyli wspaniałą parę, choć oboje w upodobaniach bardzo się różnili (przykład – on obieżyświat, chętnie pielgrzymował, jeździł na rekolekcje, ona zostawała w domu, on usposobienie spokoju, ona ekspresyjna i energiczna). Dbali o bliskość i czułość: „Nie mogę już żyć bez ciebie” – czytał Ludwik w listach od żony. On deklarował: „Jestem twoim mężem i przyjacielem, który cię kocha na całe życie”. Zelia była również wrażliwą i dobrą matką. Piszę o tym, ponieważ z biografii dowiemy się, że była bardzo surowo wychowywana przez własną matkę, pewnie to normalne w dziewiętnastowiecznym świecie, niemniej umiała przerwać tę surowość i sama okazywała swym córkom miłość.

Wdowiec oddany córkom

Reklama

Ludwik po dotkliwej stracie żony wspaniale zajmował się dziećmi. Dla ich dobra przeprowadził się z Alençon do Lisieux, bliżej rodziny szwagra. Systematycznie oddawał swoje córki Marię, Paulinę i Teresę na wyłączną służbę Bogu. Leonia i Celina długo opiekowały się tatą, nim wstąpiły do klasztoru. Ostatnie lata życia Ludwik spędził w Domu Dobrego Zbawiciela – przytułku dla chorych umysłowo. Ponad sto lat temu każda choroba psychiczna była przyjmowana wręcz z pogardą i wiązała się z dużym upokorzeniem. To w tej chorobie i w cierpieniu po utracie Zelii wypełniło się pragnienie Ludwika, by stać się żertwą ofiarną. W szpitalu zrezygnował z jednoosobowego pokoju, by móc czynić dobro wśród innych chorych. Upokorzenie i cierpienie z powodu psychicznej choroby ojca dotykało także mocno córki.

Recepta na wieczność

Co dawało tym ludziom siłę, pomagało zachować harmonię w życiu? Co wreszcie zaprowadziło ich na ołtarze świętości? Jak wcześniej pisałam, byli przeniknięci Bogiem. Rozmodlenie, poranna Eucharystia, celebrowanie niedzieli, pokorne godzenie się z wolą Stwórcy, szacunek dla każdego człowieka, serdeczność i pracowitość składały się na ich codzienność. Widzieli to inni, widziały córki. Teresa pisała: „Dobry Bóg dał mi Ojca i Matkę godniejszych Nieba niż ziemi...”. Ich córki, niepozbawione słabości i wad w dzieciństwie (co było wielką troską rodziców), ukochały Jezusa ponad wszystko, ofiarowując się Jemu całkowicie. Takie zresztą były pierwotne pragnienia Zelii i Ludwika, zanim ich serca mocniej zabiły, gdy spotkali się na moście w Alençon – pragnęli w sposób całkowity oddać się Bogu. Ludwik nie został przyjęty do zgromadzenia z powodu nieznajomości łaciny, a Zelia ze względu na słabe zdrowie. Otwarci na wolę Boga wspaniale zrealizowali ją w życiu małżeńskim.

* * *

Ikonę św. Ludwika i Zelii Martin pisałam dla Wspólnoty Bożego Ojcostwa, do której również należę. Okazją była zbliżająca się kanonizacja świętych małżonków, rodziców św. Teresy z Lisieux, patronki naszej wspólnoty. Poprosiłam Ducha Świętego, Zelię i Ludwika, by pomogli mi w pisaniu tej ikony. Zależało mi, żeby zdążyć przed kanonizacją. Pamiętam radość i pokój, jakie mi wtedy towarzyszyły. Cieszyłam się nią bardzo, co przekładało się na szczególną łatwość pisania. Symbolika, którą umieściłam w obrazie, ma podkreślać jedność i miłość świętych, ale i małżeństwa w ogóle, opartego na wspólnej więzi w relacji do Boga. Ikonę skończyłam pisać kilka dni przed kanonizacją. Obecnie znajduje się ona w kaplicy domu Wspólnoty Bożego Ojcostwa w Częstochowie.

Monika Sawionek

2016-04-20 08:33

Ocena: +6 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Najwierniejsza uczennica

Niedziela rzeszowska 29/2014

[ TEMATY ]

błogosławiona

ARKADIUSZ BEDNARCZYK

Obraz Marii Magdaleny z parafii Brzyska ukazuje świętą podczas medytacji

Obraz Marii Magdaleny z parafii Brzyska ukazuje
świętą podczas medytacji
Maria Magdalena, której wspomnienie Kościół obchodzi 22 lipca, była pierwszym świadkiem Zmartwychwstania. W świecie, w którym świadectwo kobiety traktowano lekceważąco, miała przekonać uczniów o tym, co zobaczyła. Właśnie ją Chrystus obdarzył przywilejem bycia – jak to później stwierdzi św. Hipolit – apostołem apostołów. Mistrz docenił jej wierność, gdy pozostała z Nim do końca pod krzyżem, razem z Janem i Maryją, kiedy wszyscy inni pouciekali. Na wielowymiarową osobowość Marii nałożyło się kilka postaci, a wszystko przez homilię wybitnego skądinąd papieża – Grzegorza Wielkiego. 21 września 591 r. w bazylice św. Klemensa w Rzymie padły słowa: „Sądzimy, iż ta, którą Łukasz nazywa grzesznicą, a Jan Marią jest ową Marią, z której – jak świadczy Marek – siedem szatanów wypędzono...”. Homilia ta zaważyła wprawdzie na całym średniowiecznym i nowożytnym sposobie odbierania postaci świętej, zawierała jednak w sobie pierwiastki uniwersalne, grzeszność bowiem leży w naturze każdego z nas. Tak jak Maria Magdalena – mówił Grzegorz Wielki – mamy przyjąć przebaczające miłosierdzie Chrystusa i zmienić swoje życie. To stanowisko nie zostało jednak zamieszczone w żadnej z encyklik ani bull papieskich. Kiedy po Vaticanum II w 1969 r. dokonano reformy Kalendarza Liturgicznego, wprowadzono jej kult jako tej, która pierwsza została świadkiem Zmartwychwstania; nie mającej nic wspólnego z Marią z Betanii ani Łukaszową jawnogrzesznicą. Słynne Chrystusowe „Noli me tangere” – Nie zatrzymuj mnie, stało się później motywem w sztuce, do którego często nawiązywali w swojej twórczości najwybitniejsi europejscy malarze. Powstała w średniowieczu legenda zawiodła Marię wraz z Łazarzem i jego siostrą Martą na prowansalskie wybrzeże, w okolice Marsylii – tu miał rozbić się statek z uciekinierami z Palestyny. Maria Magdalena pozostając wierną naukom Mistrza nawracała ludność całej prowansalskiej krainy. Przez ostatnie zaś trzydzieści lat spędziła w pustelni Saint-Maximin. W 1279 r. dokonano w Saint-Maximin zdumiewającego odkrycia sarkofagu świętej. Przypomniano sobie wówczas kronikę średniowiecznego mnicha, który pisał o tym, że w obawie przed Saracenami relikwie Marii zostały zabrane w VIII wieku do Vezelay. Jak na powrót znalazły się w Saint-Maximin tego dzisiaj nie wiemy. W każdym razie Karol II Andegaweński ufundował nad kryptą gotycką bazylikę, oddzielił czaszkę i kość ramienia, aby umieścić je w złoto-srebrnej szkatule, a w 1600 r. szczątki świętej umieszczono w sarkofagu ufundowanym przez papieża Klemensa VIII. W parafii Brzyska znajdujemy niezwykły ołtarz główny. Wykonany w kamieniu miał być przeznaczony do kościoła Dominikanów Świętej Trójcy w Krakowie, jednak źle obliczono wolną przestrzeń i ostatecznie zadecydowano o przekazaniu go parafii w Brzyskiej. Ołtarz wykonany został około 1886 r., a zaprojektował go włoski dominikanin o. Franciszek Pavoni, przełożony krakowskiego Konwentu Dominikanów. Wykonano go w pracowni braci Trembeckich w Krakowie. Niezwykłość ołtarzowi dodaje jeszcze obraz Marii Magdaleny podczas medytacji; widoczny jest symbol przemijania i umartwienia – czaszka. Ten piękny obraz namalował uczeń wielkiego polskiego malarza Jana Matejki – Antoni Gramatyka. W diecezji rzeszowskiej Maria Magdalena czczona jest także w kościółku na wzgórzu zw. Magdalenka, należącym do parafii Malawa.
CZYTAJ DALEJ

Watykan: Leon XIV odprawił Mszę św.

2026-10-14 20:12

[ TEMATY ]

Watykan

PAP

Dziś po południu papież odprawił Mszę świętą, nie w kaplicy szpitala Gemelli, która jest obecnie remontowana, lecz w sali na 10. piętrze, przygotowanej specjalnie na tę okazję - dowiaduje się KAI ze źródeł watykańskich.

CZYTAJ DALEJ

Nowy komunikat o stanie zdrowia papieża: wyniki w normie, przebieg leczenia zgodnie z planem

2026-10-14 16:15

PAP

Opublikowano najnowszy komunikat o stanie zdrowia Leona XIV. Wszystkie wyniki są w normie. Rekonwalescencja przebiega zgodnie z planem. Papież przyjmuje regularne posiłki.

Oto pełna treść komunikatu podpisane przez lekarzy: dr. Luigiego Carbone i prof. Stefana Margaritory na temat przebiegu rekonwalescencji papieża po operacji, jakiej został poddany we wtorek po południu:
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję