Majowe opowieści
Nabożeństwa majowe nie są reliktem przeszłości. Ludzie nadal spotykają się nie tylko w kościołach, ale i przy maryjnych kapliczkach, figurach czy obrazkach zawieszonych na drzewie w majowe popołudnia, żeby odmówić Litanię Loretańską
Kilka razy w tygodniu jeżdżę bocznymi drogami w kierunku Wielunia czy Łasku, więc widzę, że ta tradycja wcale nie zamiera – mówi Jarosław Kłys z częstochowskiej Parkitki. – Jakiś czas temu zobaczyłem stojącą nieco obok drogi starszą panią z małą dziewczynką. Wydawało mi się, że potrzebują pomocy, wyglądały na zagubione. Zatrzymałem się i pytam, czy pomóc. A babcia mówi, że owszem. Nie wzięła okularów, a mała nie umie jeszcze czytać... I włożyła mi w ręce książeczkę do nabożeństwa. Zamurowało mnie. Śmiać się czy uciekać? I dopiero wtedy zobaczyłem kawałek dalej na leśnym drzewie małą kapliczkę ustrojoną w kokardy i sztuczne róże, tak że figurki niemal nie było widać. Wyłączyłem więc silnik i w trójkę odmówiliśmy głośno, wyraźnie i powoli całą Litanię Loretańską. Naprawdę się wzruszyłem. Potem widziałem tę parę jeszcze raz, ale też nie były same. Uśmiechnąłem się, bo kilka metrów dalej stało zaparkowane Audi S8.
CZYTAJ DALEJ