Reklama

Kultura

Życie czeka

Z Joszkiem i Deborą Brodami – twórcami popularnego zespołu „Dzieci z Brodą” – o świętowaniu narodzin Boga i człowieka oraz o miłości, nadziei i radości z tego wynikających – rozmawia Aleksandra Nitkiewicz

Niedziela Ogólnopolska 51/2014, str. 28-30

[ TEMATY ]

wywiad

sztuka

muzyka

Rafał Gasiński

Moc rodziny można przenieść na scenę

Moc rodziny
można przenieść
na scenę

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

ALEKSANDRA NITKIEWICZ: – „Dzieci z Brodą” śpiewają: „Życie, życie czeka na nowego człowieka. Rodzina, która na życie czeka, to jest wyjście dla człowieka”. Przyznam, że słowa te w kontekście Waszej licznej rodziny nabierają szczególnego znaczenia...
JOSZKO BRODA: – Jestem muzykiem i bardzo lubię grać i tworzyć płyty, ale prawdziwy sens odkrywam tam, gdzie pojawia się mały człowiek, któremu trzeba poświęcić cały swój czas. To było wspaniałe doświadczenie, kiedy zauważyłem, że muzyka nie jest sensem, bo zobaczyłem, że tam, gdzie się daje życie, tam się je dostaje.

DEBORA BRODA: – Śpiewamy o sprawach, które nas dotyczą. Słowa naszych piosenek to próba przekazania tego, co jest dla nas bardzo ważne, czym chcielibyśmy podzielić się z innymi. Mamy dziewięcioro dzieci, ja wychowałam się w rodzinie wielodzietnej. Mogę powiedzieć, że przyjmowanie każdego nowego dziecka sprawia, że nasza egzystencja nie polega tylko na spędzaniu lepiej czy gorzej kolejnych dni. Dzieci faktycznie wnoszą do naszej rodziny prawdziwe życie, atmosferę święta, bo gdy rodzi się nowy człowiek, jest święto. Dla mnie osobiście każdy uśmiech, westchnienie jest świętem. To jest dobre wyjście, bo w rodzinie, w której oczekuje się na nowe życie, ta specyficzna atmosfera panuje znacznie częściej niż raz w roku na Boże Narodzenie.

Reklama

– Jak u Was wyglądają tradycyjne świąteczne zwyczaje? Od śpiewanych w pełnej chacie kolęd pewnie aż się ściany trzęsą...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

J.: – Świąteczne przygotowania zaczynają się o świcie kilka tygodni przed Świętami, gdy dzieci idą na pierwsze Roraty. Podstawową sprawą jest przygotowanie swojego wnętrza. Wysiłek związany z codziennym uczestniczeniem w Eucharystii uczy dzieci przede wszystkim zmagania się z samym sobą. Jako dziecko na Roraty jeździłem na nartach biegowych ładnych parę kilometrów, do naszego parafialnego kościółka na Stecówce w Istebnej, położonego niemal na szczycie góry, z której rozpościera się bajeczny widok na Beskidy. Z dziećmi chodzimy na Roraty do kościoła w Dysie, który klimatem trochę przypomina mi urokliwe dzieciństwo.

D.: – Przed samymi Świętami dzieci zwykle produkują niezliczone ilości ozdób, łańcuchów i innych drobiazgów (często można nimi obdzielić kilka choinek). Rok temu artystyczna energia skumulowała się w kilkudziesięciometrowym łańcuchu z papieru kolorowego. Na szczęście u dziadków jest duży salon... Podczas wieczerzy wigilijnej wszyscy obowiązkowo przynajmniej próbują każdej potrawy. Do tej pory dzieci nie chciały nawet patrzeć na śledzie, ale jakiś miesiąc temu przyszła do mnie zadowolona „delegacja” chłopaków, którzy oświadczyli, pokazując pusty słoik, że od dziś lubią śledzie. Do wszystkiego trzeba dorosnąć – do smaków też. Nigdy nie ma problemów z pałaszowaniem uszek, które dzieci uwielbiają.

Reklama

J.: – Kiedy spędzamy Święta u dziadków w górach, potrawy wigilijne są zupełnie inne: zupa rybna, breja, kapusta zasmażana, ziemniaki. Oczywiście dla dzieci – no dobrze, nie tylko dla dzieci – najważniejsze są prezenty. Jest nas dużo i mamy tradycję, że każda rodzina przygotowuje dla każdego jakiś drobiazg. W związku z tym rozdawanie prezentów wydłuża się w nieskończoność. Atmosfera tego momentu jest niepowtarzalna – takie apogeum radości. Później udajemy się całą rodziną na Pasterkę. Wszystko ze śpiewem na ustach. Cały wieczór wigilijny wypełniony jest kolędami, nie tylko tymi popularnymi. Śpiewamy również po góralsku, po lubelsku, także w innych językach, tworząc spory zespół. Często zdarza się, że w tym czasie jeździmy i kolędujemy na koncertach, i wtedy ludzie naprawdę mogą poczuć, że my jako rodzina, jako zespół muzyczny jesteśmy kolędnikami-praktykami. Kolędujemy, bo wynika to z naszego dziedzictwa kulturowego i nie robimy z tego „przedstawienia”, tylko autentycznie to przeżywamy. Ludzie to czują i możemy wtedy świętować razem.

– Macie wyjątkowe korzenie: Joszko – ród góralski, tradycjami pasterskimi sięgający XII wieku; Debora – rodziców prekursorów Drogi Neokatechumenalnej w Polsce i piętnaścioro rodzeństwa. Czy pamiętacie jakieś szczególne Święta z Waszego dzieciństwa? Może niezwykłe tradycje świąteczne?

Reklama

J.: – Najbardziej lubiłem chodzenie po połazach. 26 grudnia, w święto św. Szczepana o 3 rano, jako małe dzieci chodziliśmy od domu do domu z gałązkami jodły przyozdobionymi kwiatami z bibuły i mówiliśmy specjalne wierszyki. Za przyniesienie połaźniczki byliśmy nieźle wynagradzani, ponieważ duża liczba gałązek, które po otrzymaniu przytwierdza się na cały rok nad drzwiami, świadczy o szacunku, którym rodzina się cieszy. Od 27 grudnia, już jako starsze dzieci, chodziliśmy po pastuszkach, a potem z obrzędem Trzech Króli. Po kolędzie chodzą dorośli i młodzież. Cały okres Bożego Narodzenia w kulturze ludowej jest tak skonstruowany, żeby mogli brać w nim udział wszyscy, tzn. wszystkie grupy wiekowe – od bardzo małych, dwuletnich dzieci do ludzi starszych. Ten kontekst jest bardzo ważny, bo uczy, że wszyscy mają swoje miejsce i biorą udział we wspólnym świętowaniu. Pamiętam z dzieciństwa święta Bożego Narodzenia w Lipowcu, rodzinnej wsi rodu Brodów, i klimat wielu rodzin, wujków, ciotek, babć, kuzynów i kuzynek. Choć byłem wtedy bardzo mały, zapamiętałem ciepło i wielką przyjemność z bycia razem. Moc rodziny przenosiliśmy potem na scenę i robiliśmy duże wrażenie na publiczności, wciągaliśmy ją w kolędowanie. Ze zwykłego koncertu stwarzaliśmy atmosferę święta. Był to często szok dla publiczności, ale reakcje były wspaniałe, nawet za granicą – pamiętam kolędowanie w 1979 r. we Francji: bariera językowa nie przeszkodziła nam stworzyć wspólnoty z publicznością.

D.: – Dla mnie Święta zawsze były związane z obecnością naszej wielkiej rodziny – największa wieczerza wigilijna liczyła ponad osiemdziesiąt osób. Rozpoczynamy od odczytania Ewangelii, po czym każdy musi powiedzieć, że wybaczył wszystkim osobom, z którymi w ciągu roku miał jakieś zatargi, kłótnie czy inne problemy. Tylko ten, kto wszystko wybaczył, może usiąść do wieczerzy, może dzielić się opłatkiem. Gdy wszyscy są w jedności, można złożyć figurkę Dzieciątka Jezus w żłóbku, bo tam, gdzie jest miłość, tam jest prawdziwe Boże Narodzenie.

– Nie raz, nie dwa słyszałam fragment Waszej piosenki: „Bardzo dobra jest rodzina, która razem dzień zaczyna. Babcia, dziadek, mama, tata, siostry, bracia – pełna chata. Dla małego, dla dużego jest tu miejsce dla każdego...”. Jakie jest miejsce ojca, mamy w Waszej rodzinie, jakie miejsce mają w niej dziadkowie?

Reklama

J.: – Myślę, że role ojca, mamy i dziadków w rodzinie są naturalne. Ojciec jest dla dzieci autorytetem, ustanawia reguły, mama koloruje je uczuciami, a rolą dziadków jest rozpieszczanie, ale też dostarczanie wzorców. Ich obecność utwierdza dzieci w przekonaniu, że mają korzenie, to ma duży wpływ na poczucie bezpieczeństwa. Pewne role w rodzinie widać wyraźnie, gdy przygotowujemy się do występu z zespołem. Debora dba o przygotowanie prób, o stroje. Przygotowując całe zaplecze, wykonuje dużą pracę. Ja biorę na siebie realizację występu. W domu rola mamy jest podobna – poukładanie wszystkich szczegółów tak, by nasze zadania były wykonalne, ale jednocześnie, żeby było miło.

D.: – Bardzo ważne jest, by robić pewne rzeczy razem. Dla nas ogromne znaczenie mają wspólna modlitwa, wspólne posiłki, wspólny odpoczynek. Mamy w domu duży stół, przy którym wszyscy się mieścimy. To bardzo ważny moment – gdy siedzimy przy nim wszyscy razem, widzimy pełny obraz naszej rodziny. To niesamowite, że każdy jest tak bardzo ważny – gdy kogoś brakuje, to wydaje się, że nie ma przynajmniej połowy...

– „Dzieci z Brodą” śpiewają: „Świat stworzony jest tak, że bez skrzydeł nie ma latania, choć marzymy o niebie, ziemia ma moc przyciągania”. Jak wygląda konfrontacja Waszych ideałów z rzeczywistością nieraz bardzo przyziemnych potrzeb dużej rodziny?

Reklama

J.: – Niebo jest tam, gdzie jest miłość i jedność, ale jest pewna siła, która usiłuje zostawić nas na ziemi, byśmy pozostali egoistami i żyli tylko dla siebie. W dużej rodzinie widać to bardzo wyraźnie, bo gdy każdy myśli tylko o sobie, nie da się nic zbudować, nie da się wykorzystać potencjału rodziny. To jest dla nas bardzo ważne, by odkrywać, że niebo jest tam, gdzie jest wspólnota, gdzie zauważa się potrzeby innych osób, zwłaszcza tych najsłabszych. Wtedy to, że muszę się z kimś dzielić, że nie mogę mieć wszystkiego, przestaje być bólem, a zaczyna być radością, bo można kogoś obdarować, zadbać o niego i sprawić mu radość. Imieniem żony nazwałem moją nową płytę „Debora”, którą nagrałem z miłości do niej. Zagrałem tam i zaśpiewałem jej ulubione pieśni i piosenki ludowe, zaprosiłem muzyków, którzy stworzyli nastrojowy klimat, który jej się podoba. W związku z tym m.in. Wojciech Waglewski, Marcin Pospieszalski, Michał Lorenc zagrali subtelnie i delikatnie... To piękne doświadczenie stworzyć płytę dla jednej ukochanej osoby, choć moja córka Marysia podśpiewuje już sobie te piosenki wraz z mamą...

D.: – Organizacja dnia w dużej rodzinie nie należy do najłatwiejszych zadań. Trzeba ułożyć plan, w którym znajdzie się miejsce na modlitwę, posiłki, naukę, zabawę, pracę, a właściwie trzeba ułożyć plan, w którym znajdzie się czas na tatę, mamę, Jasia, Maćka, Tomka, Mikołaja, Jeremiego, Iwa, Marysię, Rocha i Józia. W całym tym zabieganiu trzeba pamiętać, że każdy ma swoje potrzeby, trudności, chce porozmawiać. Jeden z synów podrzucił ostatnio kartkę do naszego pokoju z napisem: „Nie cierpię, jak mnie nie ma”. Dzieci przede wszystkim potrzebują obecności – obecności rodziców, rodzeństwa. Nic nie jest dla nich ważniejsze.

– Czy jest jakieś dobre życzenie, które chcecie przekazać Czytelnikom „Niedzieli” w tym świątecznym czasie?

J.: – Życzymy, by wszystkim rodzinom udało się naśladować Świętą Rodzinę, by w spokoju i miłości wypełniać swoje powołanie oraz by odnaleźć w rodzinie siłę i ogromny potencjał. Ja odkrywam go codziennie, codziennie jestem tym zbudowany i wiem, że wiele jeszcze zostało do odkrycia. Życzę wszystkim odnalezienia właściwego kierunku, który sugerują słowa piosenki mojej żony Debory: „Życie, życie czeka na nowego człowieka, życie, życie mam, człowiek nie chce być sam”.

* * *

Joszko i Debora Brodowie są małżeństwem od 15 lat. On jest znanym w świecie multiinstrumentalistą i kompozytorem, od dziecka grał w zespole ojca, ona pisze teksty piosenek i reżyseruje teledyski. Są twórcami popularnego zespołu „Dzieci z Brodą”, a także rodzicami dziewięciorga dzieci: Jasia, Maćka, Tomka, Mikołaja, Jeremiego, Iwa, Marysi, Rocha i Józia.

2014-12-16 14:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wiersze, które pomagają ubogacać życie

Niedziela przemyska 41/2012, str. 5

[ TEMATY ]

sztuka

życie

wiersz

PAWEŁ BUGIRA

Siostra Dawida Ryll w zgromadzeniu pełni rolę sekretarki generalnej oraz rzecznika prasowego

Siostra Dawida Ryll w zgromadzeniu pełni rolę sekretarki generalnej oraz rzecznika prasowego
Czytanie z księgi lat” jest najnowszym zbiorem poezji michalitki s. Dawidy Ryll z Miejsca Piastowego. – Siostra Dawida przepięknie mówi o życiu językiem poezji – stwierdził znany krośnieński poeta Jan Tulik, który prowadził spotkanie autorskie 25 sierpnia w Domu Generalnym Zgromadzenia Sióstr św. Michała Archanioła w Miejscu Piastowym. – Autorka jest bardzo świadoma swojej ekspresji, swojej wypowiedzi jako człowiek myślący, wrażliwy, filozof i jako artysta. To pozostawia nam świadectwo, że jest to znakomita poetka – zaznaczył. Stwierdził, że twórczość s. Dawidy należy do panteonu poezji regionu krośnieńskiego. – Dziękuję, że ubogacasz nie tylko nasze zgromadzenie, ale również nasz region i nie tylko, bo twoja poezja jest znana szerzej. Życzę, aby Duch Święty coraz bardziej napełniał cię światłem i nową inspiracją, abyś to wszystko, co nosisz w sercu, umiała zamykać w poezji – mówiła s. Natanaela Bednarczyk, przełożona generalna, dodając, że wiersze s. Dawidy pozwalają wydobywać i ubogacać życie. – Są to cenne myśli, które pomagają otwierać się na Boga i człowieka i dają refleksję nad życiem – powiedziała. Sama autorka nie kryła swojej radości ze spotkania zorganizowanego właśnie w domu zakonnym. Jak podkreśliła, taka sytuacja zdarzyła jej się po raz pierwszy. S. Dawida stwierdziła, że to nie poeta jest bohaterem spotkania, ale jego teksty. – W tych tekstach właściwie jesteśmy my wszyscy. Wszyscy, którzy to życie przeżywamy, doświadczamy różnych rzeczy i jestem przekonana, że każda osoba tutaj obecna, jeżeli czytała lub kiedykolwiek będzie czytała te czy inne teksty poetyckie, to znajdzie siebie, swoje przeżycia. To nasze życie składa się na tego typu prezentacje – powiedziała s. Dawida Ryll. Zaznaczyła, że treści zawarte w zbiorku są efektem różnych spotkań i opowieści wielu osób, a tomik nie powstałby gdyby nie one. Wskazywała tu przede wszystkim na współsiostry. – Bez żadnej osoby z tu obecnych nie byłoby tego tomiku i tego spotkania – powiedziała. „Czytanie z księgi lat” doczekało się już wielu pozytywnych recenzji. Znany poeta, prozaik, publicysta i krytyk literacki Zdzisław Łączkowski napisał, że „poezja siostry Dawidy jest sztuką, bo nade wszystko wzrusza i ‘mówi’ rzeczy tajemne (…) za pomocą kontemplacji”. „Czytanie z księgi lat” zapoczątkowuje serię Bibliotekę Poetów Miejsteckich, czyli związanych z gminą Miejsce Piastowe. – Siostra Dawida jest znakomitym ambasadorem zgromadzenia, ale także gminy i Miejsca Piastowego i myślę, że to jest taki skromny prezent od nas i forma podziękowania za tą wspaniałą pracę, bo takie osoby jak siostra Dawida czy Jan Tulik są solą tej ziemi i oby było ich jak najwięcej – powiedział wójt Marek Klara. Spotkanie autorskie dopełnił recital muzyka z Miejsca Piastowego Jarosława Seredy.
CZYTAJ DALEJ

Zakończenie II Synodu Archidiecezji Wrocławskiej

2026-05-24 20:05

Tomasz Lewandowski

Abp Józef Kupny podpisał dokumenty synodalne.

Abp Józef Kupny podpisał dokumenty synodalne.

– Stajemy dzisiaj wobec Boga w chwili szczególnej, na zakończenie drogi synodalnej, która była czasem słuchania, rozeznawania i poszukiwania dróg dla Kościoła wrocławskiego – mówił abp Józef Kupny.

W uroczystość Zesłania Ducha Świętego w katedrze wrocławskiej miało miejsce oficjalne zamknięcie II Synodu Archidiecezji Wrocławskiej. Abp Józef Kupny podpisał dokument końcowy, przewodniczył też uroczystej Eucharystii. Gościem specjalnym był kard. Mario Grech z Watykanu, sekretarz generalny synodu biskupów – znak jedności między naszą archidiecezją a Rzymem.
CZYTAJ DALEJ

Przyjdź i bądź głosem nienarodzonych

2026-05-25 09:36

[ TEMATY ]

Zielona Góra

marsz dla życia i rodziny

Karolina Krasowska

Wydarzenie rozpocznie się Mszą św. w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela o godz. 11. Następnie ok. godz. 12 nastąpi uformowanie marszu

Wydarzenie rozpocznie się Mszą św. w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela o godz. 11. Następnie ok. godz. 12 nastąpi uformowanie marszu

Ulicami Zielonej Góry 30 maja przejdzie Marsz dla Życia i Rodziny - czas na świadectwo obrony życia i rodziny.

Wydarzenie rozpocznie się Mszą św. w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela o godz. 11. Następnie ok. godz. 12 nastąpi uformowanie marszu, który przejdzie ulicami: Ułańską, Bohaterów Westerplatte, Wojska Polskiego, Dąbrówki i Łużycką do kościoła pw. Ducha Świętego, gdzie odbędzie m.in. koncert zespołu Sanctus z Gdańska, a także wystąpią goście specjalni: Antonina Jarosz i Artur Kozakiewicz. - Z ogromna radością pragnę zaprosić wszystkich na tegoroczny Marsz dla Życia i Rodziny w Zielonej Górze. 30 maja wędrujemy ulicami miasta, dając piękne świadectwo obrony życia, obrony rodziny – mówi współorganizator wydarzenia Piotr "Kodi" Andrzejewski. - To już trzeci marsz, który udało nam się zorganizować. W tym roku będą inna trasa, inne niespodzianki. Czekamy na was i na wasze rodziny. Mamy nadzieję, że znajdziecie czas i możliwości, by tego dnia razem z nami być ich głosem, być głosem nienarodzonych. Aby powiedzieć, że życie, rodzina, są bardzo ważne – nie tylko dla mnie, nie tylko dla ciebie, ale dla wszystkich, którzy cenią sobie wartości! - dodaje.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję