Reklama

Niedziela w Warszawie

Pan Bóg na wysokościach

Z Jerzym Natkańskim z Warszawskiego Klubu Wysokogórskiego, himalaistą, kierownikiem wypraw programu Polski Himalaizm Zimowy, rozmawia Wojciech Dudkiewicz

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

WOJCIECH DUDKIEWICZ: – Czy na siedmiu czy ośmiu tysiącach metrów nad poziomem morza czuje się szczególną bliskość Pana Boga?

JERZY NATKAŃSKI: – Pan Bóg jest w górach wysokich oczywiście ważny, ale wiara tam wydaje się sprawą bardziej osobistą niż na nizinach. Bliżej do Pana Boga jest tam tylko metaforycznie, bo proszę pamiętać, że na takich wysokościach działa się w stanach półświadomości, automatyzmu. Człowiek jest skupiony na czynnościach, które wykonuje, na wspinaniu. Działa jak automat. Nawet gdy osiąga sukces, zdobędzie szczyt, wejdzie nową drogą itp., dociera to do niego dopiero na dole. Wysoko, w stanie tzw. deterioracji, niedotlenienia, odwodnienia, wychłodzenia, nie przeżywa się uniesień. To może trudno zrozumieć, ale proszę zapytać zmęczonego do granic wytrzymałości maratończyka.

– Którym Pan też jest.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– W wolnych chwilach, dlatego tym bardziej wiem, jak to wygląda. Gdyby spytać maratończyka po trzydziestu kilometrach, czy ma jakieś głębokie przemyślenia, odpowie, że nie. Podobnie jest w wysokich górach, w dodatku w niesympatycznych, skrajnych warunkach. Poprzeczka jest tam zawieszona bardzo wysoko. Łatwo nie zauważyć tzw. czerwonego światełka, przekroczenia granicy bezpieczeństwa i bezpośredniego zagrożenia życia. U większości osób to światełko zapali się i zostanie dostrzeżone. U innych może nawet zapali się, ale nie zareagują. Tam wysoko niedotlenienie często powoduje niewłaściwą ocenę sytuacji. Balansuje się na granicy bezpieczeństwa. Głowa boli, jest się wychłodzonym, odwodnionym. O Panu Bogu pewnie bardziej myśli się, gdy jest czas refleksję, na… pomyślenie, w bazie, gdy się już zejdzie.

– Albo, gdy jeszcze się nie wchodzi.

– W górze, w skrajnych warunkach, człowiek jest skupiony na obserwacji swojego organizmu. Gdy czyta się, że oto tam jacyś goście idą do góry, że jest zawierucha, wiatr niespotykany na nizinach, minus czterdzieści stopni, itd., to wydaje się, że to jacyś wariaci są, straceńcy, którym życie niemiłe. Muszą chyba wierzyć w życie pozagrobowe, bo inaczej by się tam nie pchali. Ale to nie tak. Nie ma też mowy o męczeństwie himalaistów. Sami się tam pchamy, góry ciągną nas, lubimy to. W górach wysokich, gdzie działa się w stanie zamroczenia, liczą się wyuczone czynności, które pozwalają przetrwać. Działa instynkt samozachowawczy, wymuszający obserwację własnego organizmu. Czy się dobrze czuję, czy coś mnie nie pobolewa, itp. Zauważyłem to u siebie, ale inni też tak mają. Człowiek boi się, żeby nie przesadzić. A to wszystko są dobre oznaki: samokontroli, świadomości własnego bezpieczeństwa. Przecież dociera się do granic wytrzymałości.

– Za miesiąc pokieruje Pan wyprawą na Nanga Parbat. To ma być letnia zaprawa do ataku zimowego na jeden z dwóch niezdobytych dotychczas zimą szczytów ośmiotysięcznych. Co teraz Pana tam ciągnie? Przygotowanie się do zimy, osobiste porachunki z tą góra?

Reklama

– Zdecydowanie chęć zdobycia góry, przygotowanie do zimy jest w tle. Szczyt jest celem wspinaczkowym, już trzy razy próbowałem go zdobyć. To wyzwanie, ale o porachunkach nie ma mowy. Ale jest to też przygotowanie do kontynuacji pomysłu dokończenia zdobywania ośmiotysięczników zimą i utrzymania prymatu Polski w tym względzie. Miło byłoby dołożyć do tego swoją cegiełkę. Nie oznacza to, że będę kierował potem zimową wyprawą na Nanga Parbat, a Marcin Kaczkan, szef wyruszającej tuż przed nami przygotowawczej wyprawy na K-2, potem będzie zimą zdobywał K-2. Mamy po prostu doświadczenia w zdobywaniu tych dwóch gór.

– Polacy wielokrotnie próbowali zdobyć Nanga Parbat i K-2 zimą. Czy z każdą kolejną próba jest bliżej? Bo doświadczenia są większe, zacięcie większe itp..?

– Nie wiem, czy jest coraz bliżej, bo najwyższą wysokość na Nanga Parbat zimą osiągnięto chyba jeszcze w 1997 r. Krzysztof Pankiewicz i Zbigniew Trzmiel byli już w kopule szczytowej na 7900 m. Od tamtej pory nikomu nie udało się wejść tak wysoko. W tym roku dwie wyprawy: polska i międzynarodowa doszły tylko do 6900, do góry pozostało im aż 1200 m różnicy wysokości i olbrzymie trudności. To bardzo daleko od celu. Inna sprawa, że w tym roku warunki były szczególne: mało śniegu, góra mocno zalodzona. To nie przypadek, że dotychczas zimą nikt nie zdobył tej góry. Wysokość, zimno, a do tego huraganowy wiatr: warunki są tam rzeczywiście ekstremalne.

– W tym roku zimą Nanga Parbat próbowały zdobyć trzy wyprawy. Próby na K-2 nikt nie podjął. To chyba nie przypadek?

– Nie ma przypadków. Na K-2 są wielkie trudności wspinaczkowe w pobliżu wierzchołka, powyżej 8000 m, co w warunkach zimowych powoduje, że wspinanie się tam jest skrajnie niebezpieczne. Dlatego może się okazać, że K-2 będzie się jeszcze opierać przez lata, może kilkanaście lat. Co nie oznacza, że nie należy próbować. My w każdym razie próbować będziemy.

Reklama

– Ubiegły rok był tragiczny: dwóch Pana kolegów zginęło po I zimowym wejściu na Broad Peak, zginął szef programu Artur Hajzer. Ale program PHZ nadal trwa, a za kilka tygodni ruszają nowe wyprawy. Wspomniane wypadki zniechęcają, czy jeszcze bardziej zachęcają do wypraw i zmierzenia się z górami?

– Każda śmierć to tragedia, ale wypadki w górach zdarzały się, zdarzają i będą się zdarzały. I zagrożenie było, jest i będzie, dopóki ludzie będą jeździć w góry. Wpływ na to ma szereg zagrożeń obiektywnych, ale i wysokość, której wpływu na zachowanie wspinaczy jeszcze nie zbadano. W stanach wyczerpania łatwo o jeden krok za dużo, stąd dochodzi do wypadków. Tak się stało w tamtym roku. Nie sądzę, żeby to nas zmotywowało, albo zdemotywowało.

– Co w takim razie może zniechęcić do wspinaczki w górach wysokich?

– To jest tak pociągające, że chyba nic nie jest w stanie zniechęcić. Jest też chęć – w przypadku wypraw zimowych w góry wysokie – dokonania czegoś, czego jeszcze nie zrobiono. Wspinamy się, bo to lubimy i chcemy to robić, a zniechęcić może chyba tylko wiek, własna słabość. Ale tak jest chyba z innymi pasjami. Każdy, kto ma jakąś pasję, stara się zajmować nią jak najintensywniej. Niekoniecznie musi być front menem w górach najwyższych i to zimą. Oczywiście, ci którzy zetknęli się ze śmiercią w górach mogą mieć tak silna traumę, że odchodzą od gór, ale to są pojedyncze przypadki.

* * *

Polska dyscyplina

Na dziesięciu z dwunastu zdobytych zimą szczytów ośmiotysięcznych jako pierwsi stanęli Polacy. Nie zostały dotychczas zdobyte zimą: K-2 (8611 m) w Karakorum i Nanga Parbat (8126 m) w pobliskich Himalajach Zachodnich. Nanga Parbat próbowały zdobyć zimą 22 wyprawy, w tym aż 11 polskich.

2014-04-30 12:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Odkrywać Boga wśród przyrody

[ TEMATY ]

Góry

Tatry

wycieczka

Archiwum ks. Marcina Pompra

Uczestnicy wycieczki w góry.

Uczestnicy wycieczki w góry.

Następne szczyty zdobyła grupa pasjonatów górskich wędrówek, która na zakończenie wakacji udała się z ks. Marcinem Pomprem na wycieczkę w Tatry. W październiku będą zdobywać Turbacz.

Projekt wycieczek górskich został zainicjowany w wakacje. Wtedy pomysłodawca wyjazdów, wikariusz z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kętach, ks. Marcin Pomper, zabrał chętnych na wycieczkę w Tatry na Giewont.
CZYTAJ DALEJ

Abp Galbas: ksiądz ma być celebransem spraw Bożych, a nie celebrytą samego siebie

2026-06-04 13:17

[ TEMATY ]

Boże Ciało

Abp Adrian Galbas

PAP/Leszek Szymański

Ksiądz ma być celebransem spraw Bożych, a nie celebrytą samego siebie - podkreślił w czwartek metropolita warszawski abp Adrian Galbas podczas centralnej procesji Bożego Ciała w stolicy. Każdy ksiądz jest sługą Eucharystii, a nie jej właścicielem - wskazał.

Centralne uroczystości Bożego Ciała w archidiecezji warszawskiej rozpoczęły się w czwartek mszą św. pod przewodnictwem abp Adriana Galbasa w archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Po niej wyruszyła tradycyjna procesja do czterech ołtarzy.
CZYTAJ DALEJ

Kardynałowie poznali temat konsystorza. Jakie kwestie zostaną poruszone?

2026-06-04 19:57

[ TEMATY ]

kardynałowie

konsystorz

Vatican Media

Sytuacja na świecie, encyklika o człowieku w dobie sztucznej inteligencji i synod to główne tematy przyszłego konsystorza. Poinformował o tym kardynałów ich dziekan kard. Giovanni Battista Re. Konsystorz odbędzie się w Watykanie 26, 27 i 29 czerwca. Będzie czasem modlitwy, słuchania, wolności i szczerej wymiany zdań. Ojciec Święty liczy na wsparcie każdego z was – napisał kard. Re.

Dziekan Kolegium Kardynalskiego poinformował, że przyszły konsystorz będzie podzielony na cztery sesje. Pierwsza będzie poświęcona sytuacji na świecie. W atmosferze modlitwy kardynałowie będą dzielić się tym, czego doświadczają w różnych częściach świata i Kościołach lokalnych. Opowiedzą o cierpieniach swego ludu i znakach nadziei, wierności Ewangelii i możliwego pojednania.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję