Reklama

Niedziela Lubelska

Idźmy naprzód!

Odtąd będę już tylko pielgrzymem, który rozpoczyna ostatni etap swej ziemskiej wędrówki - powiedział Benedykt XVI. Z tą samą pokorą, z którą zaczynał, zakończył swój pontyfikat

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Osiem lat temu nazwał siebie sługą sług Bożych. 28 lutego, dwie godziny przed rozpoczęciem sede vacante, określił siebie jako pielgrzyma. Ostatnie spotkania ustępującego Papieża stanowiły jego swoisty testament dla Kościoła i ludzkości, a także wyjaśnienie, jak rozumieć jego decyzję o ustąpieniu z urzędu.

W niedzielę 24 lutego na ostatnim spotkaniu podczas modlitwy „Anioł Pański”, odnosząc się do Ewangelii na temat góry Tabor, mówił: - Pan wzywa mnie, bym „wstąpił na górę”, aby bardziej poświęcić się modlitwie i medytacji. Ale nie oznacza to porzucenia Kościoła. Przeciwnie, jeśli Bóg chce tego ode mnie, to właśnie dlatego, bym mógł nadal Mu służyć z tym samym oddaniem i tą samą miłością, z jaką czyniłem to dotychczas, ale w sposób bardziej dostosowany do mojego wieku i posiadanych sił. Był to piękny, słoneczny, ale bardzo zimny, wręcz zimowy dzień, z temperaturą sięgającą zaledwie kilku stopni. Mimo to kilkadziesiąt tysięcy osób przybyło, by już od godz. 9 rezerwować miejsce na Placu św. Piotra. Wielu z północy Włoch nie dojechało ze względu na silne śnieżyce. Inni nie dotarli ze względu na wybory parlamentarne.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nie porzucam krzyża

Reklama

Myśl rozpoczętą w niedzielę Papież rozwinął na ostatniej audiencji generalnej. Z jednej strony nie różniła się ona od poprzednich, tłumnych audiencji na Placu św. Piotra. Tym razem spotkanie przeniesiono z Auli Pawła VI ze względu na liczniejsze uczestnictwo wiernych. Już z samego rana zaostrzono kontrolę bezpieczeństwa. Normalny ruch uliczny wokół placu został wstrzymany. - Kto podejmuje się posługi Piotrowej, nigdy nie będzie miał prywatności. Należy zawsze i całkowicie do wszystkich, do całego Kościoła. (…) „Zawsze” oznacza również „na zawsze”. Nie można już powrócić do prywatności. Moja decyzja o rezygnacji z czynnego wypełniania posługi nie odwołuje tego. Nie powracam do życia prywatnego, do życia złożonego z podróży, spotkań, przyjęć, konferencji. Nie porzucam krzyża, lecz pozostaję w nowy sposób przy ukrzyżowanym Panu - mówił Papież. Benedykt XVI dziękował braciom i siostrom w wierze za modlitewne wsparcie, na które zawsze mógł liczyć. Wierni i tym razem nie zawiedli, nie tylko rano na Placu św. Piotra, ale również wieczorem, modląc się bez zaproszenia, spontanicznie.

Na zakończenie ostatniej katechezy rozległ się aplauz nie tylko na placu, ale również w Biurze Prasowym Watykanu. Wielu dziennikarzy śledzących z trybun lub kolumnady spotkanie, nie mogło powstrzymać wzruszenia, nawet łez. Wśród nich wielu, którzy nigdy nie byli przychylni Benedyktowi. Niektórzy wyznali, że czują się winni, że przez zbyt krytyczne teksty przyczynili się do jego rezygnacji. Inni stwierdzili, że gdyby wszystkie przemówienia były takie jak ostatnie, można by wykrzyknąć: „Santo subito!”. Ostatni wyraz pokory i dojrzałości decyzji Benedykt XVI wyznał na ostatnim spotkaniu z kardynałami, w czasie nieplanowanego przemówienia, kiedy to powiedział: - Wśród was, w kolegium kardynalskim, jest też przyszły papież, któremu już dzisiaj przyrzekam moją bezwarunkową cześć i posłuszeństwo.

Benedykt XVI pożegnał się z Watykanem na kilka minut przed godz. 17. W białym helikopterze okrążył ogrody i plac. W tej chwili zabiły dzwony w bazylice, kaplicy Gwardii Szwajcarskiej i we wszystkich kościołach Rzymu, a także kościele parafialnym w Castel Gandolfo, wyciskając łzy z oczu najbliższemu otoczeniu Papieża i pracownikom w Watykanie.

Służę dobru Kościoła

Reklama

Castel Gandolfo przywitało swojego wyjątkowego mieszkańca czuwaniem modlitewnym. Mieszkańcy nie mogli śledzić transmisji z Watykanu, ale bliskość Papieża obwieścił odgłos helikoptera. Z wyraźnym wzruszeniem Ojciec Święty wyznał: - Drodzy przyjaciele, cieszę się, że mogę być z wami, otoczony pięknem stworzenia i waszą miłością, która jest dla mnie wielkim pokrzepieniem. Dziękuję wam za waszą przyjaźń i miłość. Wiecie, że mój dzisiejszy dzień jest inny niż wszystkie poprzednie. Nie jestem już, to znaczy, nie będę już od godz. 20 papieżem, najwyższym zwierzchnikiem Kościoła katolickiego. Odtąd będę już tylko pielgrzymem, który rozpoczyna ostatni etap swej ziemskiej wędrówki. Chciałbym jednak z całego serca, z całej duszy, moją miłością i modlitwą, moją refleksją i wszelkimi siłami wewnętrznymi służyć dobru wspólnemu, dobru Kościoła i ludzkości. Życzliwość, którą mi okazujecie, jest dla mnie wielkim wsparciem. Idźmy naprzód, mając na względzie dobro Kościoła i dobro świata. Dziękuję. A teraz udzielę z całego serca mojego błogosławieństwa - mówił Benedykt XVI. Było to jego ostatnie błogosławieństwo papieskie.

Wielu obecnych ludzi bardzo się wzruszyło. Wzruszeni byli także dziennikarze, którzy najlepsze miejsce zajmowali już od wczesnych godzin rannych. Zdominowany przez dziennikarzy był także moment zamknięcia drzwi od pałacu przez Gwardię Szwajcarską, kończący ośmioletni pontyfikat Benedykta XVI. Szpaler fotoreporterów i kamerzystów skutecznie zasłonił widok niewielu mieszkańcom, turystom i dziennikarzom, którzy zostali na tę chwilę.

Ostatni dzień pontyfikatu śledziło 3641 dziennikarzy przyjezdnych, reprezentując 968 redakcje, 61 narodowości i 24 języki. Oprócz nich, ok. 450 dziennikarzy, którzy na stałe są przy Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej.

2013-03-13 12:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Benedykt XVI: nie mylić panowania Chrystusa z władzą polityczną

[ TEMATY ]

Benedykt XVI

Watykan

Msza św.

MARGITA KOTAS

Przed myleniem panowania Chrystusa z wszelką władzą polityczną przestrzegł dziś Ojciec Święty podczas Mszy św. sprawowanej w bazylice watykańskiej wraz z 6 nowymi kardynałami za okazji uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata. Papież podkreślił, że chodzi o Królestwo Boże, wymagające od nas nieustannego nawracania się na panowanie Boga, Prawdy w naszym życiu. Wskazał, że zadaniem chrześcijan, a zwłaszcza nowych kardynałów jest świadczenie i ukazywanie zawsze wobec interesów świata i jego mocy prymatu Boga i Jego woli.
CZYTAJ DALEJ

Chrystus prowadzi lud Boży ku odpoczynkowi, który pochodzi od Ojca

2026-08-16 09:20

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Paweł z kolei mówi o pysze, która rozrywa wspólnotę, i odwołuje się do zasady „nie ponad to, co napisane”. Pismo wyznacza miarę dla myślenia i oceniania. Kiedy wspólnota tę miarę traci, rodzi się wyniosłość. Grecki czasownik physioun opisuje nadęcie, które żyje pozorem wielkości. Na to nadęcie Apostoł ma jedno pytanie, zadane z rozbrajającą prostotą: „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” To pytanie prowadzi do samego serca wiary. Wszystko jest darem. Nie przypadkiem Augustyn uczynił z niego jeden ze swoich ulubionych wersetów w sporze o łaskę. Kto pojął, że wszystko otrzymał, ten nie ma się już czym chlubić poza Dawcą. Ironia środkowej części tekstu ma cel leczniczy. Koryntianie zachowują się, jakby już doszli do królowania. Tymczasem droga apostoła prowadzi przez uniżenie, trud i wzgardę. Paweł sięga po obraz widowiska, greckiego theatron. Apostołowie są jak skazańcy wystawieni na pokaz światu, aniołom i ludziom. Obraz był aż nadto czytelny w świecie rzymskich aren, gdzie skazanych „na śmierć” (epithanatioi) wyprowadzano na koniec igrzysk. Tak odsłania się logika krzyża. Głosiciel Ewangelii niesie Pana ukrzyżowanego. Dlatego spotyka głód, pragnienie, poniżenie i ciężką pracę, a odpowiada błogosławieństwem, cierpliwością i łagodnym słowem.
CZYTAJ DALEJ

Krzyże, święci i Matka Boża. Chrześcijańskie symbole w herbach znanych klubów piłkarskich

2026-09-05 19:50

[ TEMATY ]

piłka nożna

symbole religijne

Adobe Stock

Krzyż św. Jerzego w FC Barcelona, Madonna w Sporting Braga i wiele innych: na koszulkach niektórych znanych na całym świecie klubów piłkarskich kryją się symbole chrześcijańskie. Często jednak są one ledwo zauważalne. Kto myśli o koszulkach piłkarskich, ma bowiem na myśli logo sponsorów i dostawców sprzętu sportowego, przez co symbolika religijna często pozostaje nieco w cieniu.

W lewym górnym rogu prawdopodobnie najsłynniejszego herbu klubowego na świecie, należącego do FC Barcelona, znajduje się czerwony krzyż na białym tle. Jest to krzyż św. Jerzego, po katalońsku Creu de Sant Jordi. Sam klub wyjaśnia jego znaczenie w następujący sposób: krzyż symbolizuje patrona Katalonii i znajduje się również w herbie miasta Barcelony. W obecnej formie herb Barcy pochodzi z 1910 roku. Dzięki temu wielu piłkarzy, w tym Lionel Messi, Diego Maradona, Ronaldinho, Thierry Henry, Luís Figo, Xavi Alonso czy Robert Lewandowski, nosiło na piersi tradycyjny symbol świętego. I to pomimo tego, że dziś jest on rozumiany inaczej, mianowicie jako symbol Barcelony i Katalonii.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję